Grzegorz Świadek – wyprawy na grzyby, prawdziwki, kurki, kozaki, borowiki ceglastopore, maślaki, podgrzybki brunatne, atlas grzybów, nagrzyby,

25 września 2010 - Marta, Aga, Ted i ja na wspólnej wycieczce w lasach kieleckich

Cała nasza czwóreczka w 100% zadowolona z dzisiejszych zbiorów :)
Prawdziwek i spleśniały podgrzybek
Podgrzybek
Kolejny podgrzybek brunatny
Kolejny prawusek
Prawdziwek sosnowy
Maślaki sitarze
Aga z prawdziwkami
Martuś, ciągle szukająca kolejnej zdobyczy do swojego koszyka :)
Tadeusz ze swoim kolejnym prawdziwkiem
Ted zawsze lubi mieć dwie wolne ręce na grzybach wiec w taki sposób nosi koszyczek
Ja z kolejnym podgrzybkiem
Najwięcej prawdziwków znaleźliśmy w młodnikach i po takim przejści mój koszyk wyglądał właśnie tak
Agi i moje zbiory - podgrzybki
Agi i moje zbiory - prawuski
Zbiory całej naszej czwórki

Ponad 2 lata próbowaliśmy się z Mglejarką umówić na wspólne grzybobranie, ale wiecznie stawało nam coś na przeszkodzie. Dziś wspólne plany dotyczące pozysku zostały zrealizowane :).

Po zasięgnięciu języka wśród znajomych, na grzybowe poszukiwania wybraliśmy teren województwa świętokrzyskiego.

Dołączył do nas Ted i moja żonka.
Po dojechaniu na miejsce zobaczyliśmy kilka zaparkowanych samochodów czyli wskaźnik występowania grzybów na plusie. Ruszyliśmy w długą. Najbardziej dopisały podgrzybki, które co chwilę lądowały w naszych koszykach. Trafiały się też borowiki, czubajki, maślaki i kurki. Po zatoczeniu pętli znaleźliśmy się przy samochodach, aby posortować grzyby i przekąsić małe co nieco. Pokrzepieni na ciele ruszyliśmy w drugą stronę lasu, a że nazbierane mieliśmy już trochę, to nadrabialiśmy zaległości w gadaniu ;)  

Marteczka ubolewała, że tyle brzóz w lesie, a nikt z nas nie znalazł jeszcze kozaka. Po chwili usłyszeliśmy: „mam” wypowiedziane przez Mglejarkę i drugie „mam” wypowiedziane przez Teda. I w temacie kozaków to było wszystko.
Agusia w maju zrobiła prawo jazdy, przewodził więc temat samochodowy.

Trochę z Tedem próbowaliśmy ją straszyć, że to ona będzie kierowcą w drodze powrotnej a my wypijemy po parę piw bez alkoholowych, ale moja żonka niewzruszenie zbierała grzyby i nie traktowała nas poważnie.
Około trzeciej postanowiliśmy, że wracamy do Krakowa. W dobrych humorach, bo zbiory całkiem niezłe, zapakowaliśmy się do samochodów, a że kierowcą był Ted to strzeliłem sobie komara i obudziłem się przed Krakowem ;) 

Dziękuję Mglejarce, Tedowi za wspólne grzybobranie.

Oby takich wypadów było więcej :)




[cofnij]
Wędzenie
Ogrzewanie
Klimatyzacja
Statystyka
  • Użytkowników online: